SPORTOWO

JAK WYLECZYĆ DIETĄ ZABURZENIA MIESIĄCZKOWANIA?

14705042_1715286265458912_5208368408768282624_n

Co kryje się pod pojęciem zaburzeń hormonalnych u kobiet? Bez wątpienia tekst dotyka delikatnego tematu, z którym wiele z nas pozostaje sama. Zaburzona praca hormonów może prowadzić do wielu dolegliwości. Jednak najbliższym problemem, z którym niepokojąco często spotykają się aktywne kobiety, jest dysfunkcja cyklu miesiączkowego (amenorrhea – wtórny brak okresu). Najczęściej wynika ze zbyt intensywnego trybu życia. Jak możemy wspomóc się dietą? Co na ten temat mówią najnowsze badania naukowe?

Wtórny brak miesiączki może dotknąć każdą z nas. Gdy nie jesteśmy w ciąży, a 3 miesiąc z kolei mamy wolne odkobiecych dni„, to znak, że w naszym organizmie nie wszystko działa tak jak trzeba. Przyczyny braku okresu są różnorakie, od pozornie błahych zaniedbań diety i równowagi między treningiem a odpoczynkiem, po dosyć poważne schorzenia układu płciowego. W pierwszej kolejności bezwzględnie konsultujemy się z lekarzem ginekologiem. Po wykluczeniu mrocznych scenariuszy, należy postawić sprawę jasno -wszystko jest w naszych rękach! Nie ma innego wyjścia niż świadome przefiltrowanie dotychczasowych przyzwyczajeń i trybu życia.

 

Jak wygląda moja dieta, treningi?

Czy żyję w ciągłym pośpiechu?

Czy byle bzdury mnie stresują?

 

Niezwłocznie odpowiadamy sobie na te pytania. Szczerze do bólu, bo inaczej nie ruszymy z miejsca.

 

Brak okresu nie musi koniecznie wiązać się ze stereotypowym wychudzeniem. Z problemem tym boryka się wiele umięśnionych i dobrze zbudowanych dziewczyn. Zatem masa ciała nie jest jedynym wyznacznikiem. Kluczowe znaczenie ma poziom tkanki tłuszczowej w organizmie (FAT).

Z poniższej tabelki jasno wynika, jaka zawartość tłuszczu może predysponować do amenorrhea (różowa kolumna dotycząca kobiet uprawiających sport wyczynowo). Są to kobiety z pewnością intensywnie trenujące, co nie zawsze musi oznaczać zawodowstwo. Nic nie jest jednak czarne albo białe. Niektóre z nich przy, tak niskim otłuszczeniu, mają się dobrze i regularnie miesiączkują. Podkreślam niektóre! Bo zdecydowana większość natury nie oszuka. To prawda, że każda z nas może mieć inny próg tolerancji (chodzą słuchy, iż da się go nawet przesunąć), aczkolwiek to co zostało zapisane w genach daje nikłe szanse na zmiany. Większość kobiet została stworzona z naturalnie zdrowymi, zaokrąglonymi kształtami, kiedy to poziom tłuszczu oscyluje w granicach 20-30%.

tabela-fat

 

O tłuszczyk w ciele trzeba zadbać.

Czasem w amoku treningowym, nieświadomie doprowadzamy organizm do skrajności. Bo zaburzenia miesiączkowania nie tożsame z zaburzeniami odżywiania. Intensywne ćwiczenia, sukcesywnie wyszczuplają sylwetkę, zaś kortyzol osiąga wybitnie wysokie wartości. Naukowcy zaznaczają – ambicja, pogoń za wynikiem, formą – to przepis na kłopoty, pomimo nie rzadko wzorcowego sposobu odżywiania. W takiej sytuacji organizm zaczyna wariować. Oszczędza jak tylko może i energia, która powinna być przeznaczona na funkcje reprodukcyjne, czym prędzej wysyłana jest do „istotniejszych” organów podtrzymujących funkcje życiowe.

Właśnie pojęcie „energia” nie bez powodu przetacza się przez artykuł wielokrotnie.

Pora zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki element diety, według najnowszych badań naukowych, jest odpowiedzialny za całe to zamieszanie?

Czy chodzi o jakieś ciężko spotykane ziółko na płodność? Czy rzecz dotyczy bardziej elementarnych składników naszej diety?

 

Wnioski okazują się zaskakująco proste. Co oczywiście powinno nas kobiety cieszyć!

 

Jedyny czynnik, który rozróżniał dwie grupy kobiet – ExMD, czyli tych z zaburzeniami miesiączkowania oraz EU, czyli tych bez zaburzeń – to właśnie energia dostarczana w postaci pożywienia!

Nie wykazano żadnych znaczących różnic w rozkładzie makro- i mikroelementów. Makroelementy to białka, tłuszcze i węglowodany, niekiedy niesłusznie mieszane w całą sprawę. Szczególnie tłuszcze, o których już wspominałam, jako istotnych w zachowaniu zdrowia. W przekładzie na wyniki badań – całkiem logicznym wydaje się być, że najbardziej kaloryczny składnik diety, jakim jest tłuszcz (1g = 9kcal) może pomóc pokryć całkowite dzienne zapotrzebowania kalorycznego organizmu. Co oznacza, iż ułatwia on zjedzenie większej ilości kalorii, w mniejszej objętości, ale nie wpływa bezpośrednio na płodność.

 

Wracając do kalorii. Badania pokazały, że różnice kaloryczne między obiema grupami były niezwykle subtelne. Należy podkreślić, że wszystkie kobiety specjalizowały się w sportach wytrzymałościowych, a ich treningi były mocno wyczerpujące. Wszystkie też spożywały podobne nieprzetworzone produkty spożywcze. Grupa kobiet z zaburzeniami okresu jadła dziennie średnio 2237 kcal, zaś ta bez zaburzeń jedynie o 10% kalorii więcej (ok. 219 kcal), czyli 2456 kcal dziennie.

219 kcal? To przecież różnica praktycznie niezauważalna na codzień. Podejrzewałybyście 2 łyżki orzeszków włoskich o takie cuda? Nie 500 kcal, nie 1000 kcal a 200 kcal! Nie do wiary, jak nasze ciało jest wrażliwym i zarazem mądrym tworem.

Tak. Okazuje się, że błaha decyzja o pominięciu przekąski, może zaważyć o prawidłowym funkcjonowaniu układu hormonalnego. Oczywiście mowa tu o paru miesiącach, a nawet latach takiego niedojadania. Dodatkowo odżywianie się tzw. pełnowartościową, nieprzetworzoną żywnością, bogatą w błonnik, (o zgrozo!) może nam działać na niekorzyść, bowiem może nasycać zanim pokryjemy dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Jednak bez obaw! Nie potrzeba rezygnować ze zdrowej żywności. Ona zawsze zaprocentuje. Autorzy badania sugerują włączenie do diety większej ilości wartościowych, ale też kalorycznych pokarmów, takich jak orzechy, masło orzechowe, awokado, oleje roślinne, hummus czy domowa granola.

 

Czyli włączamy dobre tłuszcze! I co ważne jemy, być może czasem nawet zanim poczujemy wilczy głód. Nie tylko badania, ale też moje doświadczenie pokazuje, jak bardzo, wysoki wysiłek fizyczny potrafi zniwelować apetyt.

Brzmi jak abstrakcja? A przypomnijcie sobie proszę, jak się czujecie po dających w kość zawodach biegowych? Zatroskani nie-biegacze służą pomocą i podsuwają najróżniejsze smakołyki, a jest to tak naprawdę ostatnia rzecz, o której marzy biegacz na mecie. Prawdziwy głód przychodzi po kilku, jak nie kilkunastu godzinach. Zazwyczaj, bo oczywiście nie jest to regułą. Niektórym straty energetyczne udaje się uzupełnić nadzwyczaj sprawnie, innym niekoniecznie. Dlatego miejmy kobietki to na uwadze. Rozważmy czasem jedzenie z rozsądku, zważając na to, że zdrowie jest najważniejsze.

 

Tutaj znajdziecie źródło

Masz podobne doświadczenia?

Podziel się proszę ze mną i innymi czytelniczkami swoimi obserwacjami.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia! 🙂

 

Previous Post Next Post

You Might Also Like

4 Comments

  • Reply edit Marzec 16, 2017 at 3:42 pm

    Witam, moja obecna waga to 62- 63kg chce zejść do 58kg, wzrost 175cm, 29 lat, 3razy w tygodniu biegam 30min plus pare ćwiczeń i rozciąganie i 2razy ćwiczenia typu joga pilates 30min, praca w domu przy komputerze, poza tym zwykłe domowe aktywności . Od paru dni jem 3posiłki dziennie, zdrowe rzeczy, staram się dużo warzyw, jajka, zdrowe tłuszcze, mniej owoców ale są, w sumie wszystko, bez słodyczy, mięso bardzo rzadko, bez białego chleba i przetworzonej żywności, są węglowodany i białka, wychodzi tak 2000kcal. Jestem bulimiczką aktualnie czystą. Moja waga ciągle się waha, do tej pory jadłam 1000-1500kcal przez 3,4lata, głównie owoce warzywa i dietetyczna żywność. Wcześniej przez 7lat ciągłe głodówki na przemian z napadami na słodycze, wymiotami, przeczyszczaniem, itd. Ostatnie 2lata po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych to ciągłe zaburzenia miesiączki, nie mam jej po 2, 3miesiace, czasem jest co 28 dni czasem co 30 lub 30pare, nigdy jeszcze żaden cykl nie był o takiej samej długości. Myślę o dziecku za rok. Chcę się ustabilizować nie mam już siły na wahania wagi i głodowe racje. Suplementuje Wit C D K2 A E magnez b-compleks lit cynk selen chrom czasem jod przez skórę, właśnie zaczęłam mące i mam zamiar aswagande zamiast litu. Czy uważa Pani, że moje zaburzenia hormonalne mogą być spowodowane za małą ilościa kcal w diecie?? I czy obecne 2000tys kcal jest odpowiednim zapotrzebowaniem?? które pozwoli mi uregulować cykl i pozbyć się tych kosmetycznych 4kg?

    • Reply Agnieszka Marzec 17, 2017 at 9:55 am

      Witam,
      Widzę u Pani dwa różne cele, które nie koniecznie współgrają. Proszę postawić sobie pytanie co jest dla Pani teraz ważniejsze – unormowanie okresu i zajście w ciążę, czy idealna figura?
      Sugerowałabym skupienie się na jednym. Proszę zwiększyć dzienną kaloryczność o ok. 200 kcal i zaobserwować, jak wtedy wyglądają cykle. Według mnie 2000 kcal może być niewystarczające w Pani sytuacji.
      Proszę też przemyśleć czy tak olbrzymia ilość suplementów jest Pani niezbędna.
      Pozdrawiam

  • Reply edit Marzec 17, 2017 at 11:33 am

    Dziękuje za Pani odpowiedź. Nąjważniejsze dla mnie to unormowanie okresu ale nie zaniedbując przy tym figury, ponieważ w ciąże chciałabym zajść dopiero za rok. Do tej pory moja waga wskazywała własnie 58kg, jakieś półtora miesiąca temu waga wzrosła ale podejrzewam że w pewnym stopniu był to wynik szaleństawa hormonalnego i zatrzymania wody w organiźmie, ponieważ od półtora tygodnia zwikszając ilość pitej wody i kaloryczność posiłków zmnejszyła się opuchlizna ciala i głownie okolic brzucha, talii. Dlatego pomału chciałabym powrócić do dawnego stanu rzeczy. Czy zwiększenie kalorycznośći z 2000 kcal do 2200 kcal mi w tym nie przeszkodzi? ponieważ wyliczając zapotrzebowanie dla wagi 58 kg wychodzi 2100kcal. Pozdrawiam.

    • Reply Agnieszka Marzec 23, 2017 at 7:19 pm

      Radziłabym zacząć w pierwszym tygodniu od 2100, jeśli obawiam się Pani od razu 2200, a w kolejnym proszę spróbować znów dodać 100 kcal. I obserwować! To podstawa. Waga często nas oszukuje 🙂

    Leave a Reply