fbpx
ROŚLINNIE, TU I TERAZ

Intuicyjne jedzenie. Czy da się jeść intuicyjnie współpracując z dietetykiem?

Pewnie nie raz zastanawiałaś się, czy Twoje roślinne posiłki mają „ręce i nogi”. Czy dostarczasz sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych? Czy nie jesteś na ujemnym bilansie kalorycznym, bądź wręcz odwrotnie – czy nie pobłażasz sobie zbyt mocno, „dbając” o swoje zdrowie? Jedząc przez niemal całe życie produkty odzwierzęce (które mają inną gęstość odżywczą oraz znacznie niższą zawartość błonnika), niż produkty roślinne, łatwo popaść w skrajności.

Nawiązując do skrajności. Są osoby, które w roślinnym odżywianiu widzą ratunek ze szponów zaburzeń odżywiania. Bywa tak, że nadmiernie skupiają się na konkretnych ZDROWYCH produktach, chcąc tym samym uchronić się przed niedoborami. Tracą kontakt ze swoją intuicją. Mogą się naprzemiennie przejadać z okresami niedojadania oraz trzymania „czystej michy”. W społeczeństwie jest błędne przekonanie, że problem jest wtedy, gdy przejadanie dotyczy osoby otyłej, konsumującej niewyobrażalne ilości fast foodów. Prawda jest jednak taka, że współcześnie wiele osób boi się głodu i niedożywienia (który o zgrozo tak bardzo jest nam odległy) i konsumuje za często, za bardzo na siłę, na zapas, ekstremalnie zdrowo i ekologicznie.

Człowiek to istota niezwykle złożona. Codzienne wybory żywieniowe, w sklepach pełnych pokus, potrafią zszargać nerwy, pobudzić najbardziej pierwotne popędy, czy niekiedy mocno ugruntowane nawyki z dzieciństwa. Nie wyobrażam sobie dać komuś plan żywieniowy i kropka. Bez zapoznania się z daną osobą, omówienia wywiadu żywieniowego, wyjaśnienia na czym polega zdrowe podążanie za planem oraz nawiązania do dzisiaj poruszanego intuicyjne jedzenie. Mam poczucie, że jest to temat, o którym warto wspominać jak najczęściej, poszerzać i docierać do jak największego grona odbiorców. Niestety zawód dietetyka kojarzy się jeszcze wielu z bezmyślną panią od rozpiski/schematu/szablonu. Z pożegnaniem się z potrzebami własnego ciała. A co kiedy: „Mam na coś ochotę!”? Skończmy z tymi schematami! Jedzenie nie powinno być tak spłycane, ale też nie powinno być sprowadzane do świętości dnia codziennego. Pewna roztropność i uwaga są jak najbardziej wskazane.

Moim zadaniem nie jest bezduszne wywrócenie Twojego świata do góry nogami. Uzbrajając Cię w listę zdrowych produktów, przemyślane przepisy, dobrze skomponowane posiłki i liczne wskazówki, np. na jakie składniki powinna zwrócić szczególną uwagę osoba wykluczająca mleko, nabiał, jaja i mięso, daję Ci właśnie przestrzeń do rozwoju i świadomego spojrzenia na TWÓJ talerz, TWÓJ apetyt, TWOJE zachowania żywieniowe podczas stresujących sytuacji, TWOJE uprzedzenia do jedzenia i opinii innych, na temat tego co masz na talerzu, TWOJE łagodzenie jedzeniem emocji. Obszarów do pracy nad sobą jest bardzo wiele.

 

Współcześnie często to zabieganiem tłumaczy się nieuporządkowanie w jedzeniu.

A kwestia organizacji i chęci?

Dobry specjalista od żywienia nie powinien Ci niczego narzucać. Jeśli trafiłaś na kogoś, kto bezdyskusyjnie poleca Ci pięć posiłków dziennie, owsiankę na śniadanie, pierwszy posiłek tuż po przebudzeniu czy niejedzenie owoców po 18, to najprawdopodobniej nie jesteś w dobrych rękach. Plan żywieniowy ma być (oczywiście świetnie zorganizowaną i przemyślaną – ale to już zadanie dietetyka!) wskazówką, która uświadomi Ci, że nie musisz się, aż tak bardzo martwić oraz zaoszczędzi Ci wiele czasu na planowanie. Nie musisz już mieć poczucia winy, gdy Twoje wegańskie pudełko lunchowe w pracy jest dwa razy większe niż koleżanki obok. Jesteś gotowa na nagły głód. Nie musisz jeść na zapas. Po prostu w warunkach pełnego bezpieczeństwa, zaczynasz sobie ufać i właśnie wtedy zaczyna się intuicyjne jedzenie. Zostanie coś na zapas? Żaden problem. Wrzucisz do zamrażarki i zjesz ze smakiem za kilka dni. Potrzebujesz więcej? To też nie kłopot. Intuicja najpewniej podpowiada Ci słusznie.

 

Oto, co możesz powiedzieć sobie przed przystąpieniem do pracy nad intuicyjnym jedzeniem, a tym samym być może współpracy z dietetykiem:

– „Odżywiam się zdrowo, a nie jestem na diecie”

– „Szanuję moje poczucie głodu, jestem spokojna i przygotowana, nie muszę się głodzić, nie muszę jeść na zapas”

– „Wiem, że bywają dni, kiedy apetyt jest jak sinusoida. Potrafię się wtedy w siebie wsłuchać i działać z miłością do siebie”

– „Jedzenie jest moim sprzymierzeńcem, dzięki niemu JESTEM TUTAJ”

– „Poczucie kontroli nad jedzeniem jest zgubne – czy chcę też kontrolować moje wypróżnianie się czy mruganie oczami?”

– „Szanuję mój żołądek i jego zdrowe wypełnienie”

– „Uczę się rozpoznawać sygnały sytości, które nie zawsze są jednoznaczne. Akceptuję to”

– „Potrafię radzić sobie z emocjami, bez użycia jedzenia. Wierzę w prostotę – oddech, uważność, medytację”

– „Szanuję moje ciało”

– „Ćwiczę, aby czuć się dobrze – dzięki ćwiczeniom łatwiej rozpoznaję sygnały mojego ciała. Wiem, kiedy potrzebuję uwolnić emocje, kiedy jestem zmęczona, głodna, zaspana, szczęśliwa”

– „Mogę sobie zaufać. Nie popadam w przesadę. Dbam o zdrowie zarówno fizyczne, jak i mentalne. Jeśli potrzebuję zjeść czekoladę, robię to”

 

Daj mi proszę znać, czy też w taki sposób postrzegasz intuicyjne jedzenie? Czy uważasz, że pomoc dietetyka jest pomocna, czy wręcz jest zaprzeczeniem takiego podejścia do jedzenia?

 

Ściskam mocno!

W kupie raźniej 🙂 – dołącz do grona obserwujących na Facebooku i Instagramie! Na Facebooku wybiło 1700 obserwujących. Jestem przeszczęśliwa i głęboko wierzę, że będzie nas tam jeszcze co najmniej drugie tyle!

Czujesz, że się pogubiłaś? Wiedz, że osób z problemami jest znacznie więcej, niż być może myślisz. Problem nie świadczy o wartości człowieka. Jesteś wartościowa bez względu na wszystko.

 

Chcesz nauczyć się, jak komponować zbilansowane wege posiłki? Zróbmy to razem – prosto i skutecznie!

OFERTA DIETETYCZNA

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply